Nurkowanie w Syfonie Zenka (1997)


Syfon Zenka

Zastanawiałem się, czy warto opisywać moje nurkowanie w syfonie Zenka. Pod względem nurkowym nie było to nic nadzwyczajnego - w pierwszym rzędzie nie spełniło oczekiwań eksploracyjnych. Doszedłem jednak do wniosku, że w sytuacji gdy jest tak mało opisów akcji nurkowych w jaskiniach, każda w miarę szczegółowa wzmianka wnosi coś nowego i ma swoją wartość dla ludzi zainteresowanych tematem.

Podejmując problem zdawałem sobie sprawę, że może to być beznadziejna sprawa, ale liczyłem na to, że uda się chociaż sporządzić plan syfonu. Miałem informację, iż nurkowanie, które miało miejsce w tym syfonie w roku 1979, nie przyniosło żadnych efektów.

Techniki nurkowania jaskiniowego w ciągu ostatnich lat uległy dużym zmianom i to chociażby skłoniło mnie do podjęcia próby pokonania Zenka. Doświadczenie, jakie zdobyłem podczas tej akcji uzmysłowiło mi, że na podobne trudności musieli natknąć się moi poprzednicy, a ze wzmiankowanych materiałów to wcale nie wynikało. Nie znaleźliśmy również żadnej notatki o tym żeby ktoś później próbował przeprowadzić nurkowanie w inny sposób.

Akcja odbyła się w dniach 18-19 października. Brało w niej udział 8 grotołazów z Sopockiego KTJ pod kierownictwem Jacka Bastiana. Ze względu na opady śniegu i ogłoszony pierwszy stopień zagrożenia lawinowego zdecydowaliśmy się na wejście do jaskini dolnym otworem. Przecierając szlak dotarliśmy do trawersu przed otworem. Oblodzone liny sprawiły nam trochę problemów, ale dotarliśmy w miarę sprawnie do jaskini. Poręczowanie i transport sprzętu poszły prawie zgodnie z założeniami - około pierwszej w nocy byliśmy przy syfonie. Na dnie studni koledzy urządzili biwak, a ja rozpocząłem przygotowanie do nurkowania.

Nurkowanie

Wejście do wody wymagało przejścia ok. dwumetrowego progu. Poziom wody w tym miejscu wynosił ok. 20 cm. Duża ilość błota uniemożliwiała takie przemieszczanie się by uniknąć zamulania syfonu. Zanurzanie się, mimo że starałem się wykonywać spokojnie, spowodowało zamulenie syfonu do reszty. Poruszałem się w "kawie z mlekiem". Wymacałem korytarzyk i wpłynąłem do niego. Liczyłem na to, że może uda mi się minąć granicę zamulenia i będę mógł zorientować się w sytuacji. Ponieważ zaczęło się robić ciasno, po krótkim namyśle zdecydowałem się wycofać. Po pierwsze nie mogłem się zorientować w dalszym przebiegu korytarza. Po drugie - najważniejsze - widoczność była taka, że nie mogłem odczytać nic z manometrów, komputera, kompasu. Poruszanie się w tych warunkach było absurdalne. Przy wycofywaniu się zaplatałem się w poręczówkę - co na szczęście w tej sytuacji nie było groźne. Samo nurkowanie trwało niecałe 10 minut. Odczytana po wyjściu z wody maksymalna głębokość wyniosła 4 metry. Z powodu braku widoczności przedstawiony rysunek syfonu sporządziłem w dużym przybliżeniu.

Szkic Syfonu Zenka

Analizując przebieg nurkowania doszedłem do wniosku, że jest sens podjęcia kolejnej próby, ale po spełnieniu kilku warunków:

  1. Akcję nurkową należy przeprowadzić w miesiącach letnich, gdy poziom wody w syfonie jest najwyższy. Podczas mojego nurkowania poziom wody był ok. 1,5 metra niższy niż w lecie. Pozwoliłoby to uniknąć brodzenia w mule przed samym syfonem. (Nurkowanie z roku 1979 również odbywało się w zimie - możliwe, że przy tak samo niskim poziomie wody.)

  2. Warto by się zastanowić nad użyciem mniejszych butli. Ja używałem 2 butli siedmiolitrowych, które zajmowały mnóstwo miejsca i prawie nie zużyłem z nich żadnego powietrza. Z całą pewnością butle muszą być zamocowane po bokach - syfon zwęża się najbardziej w pionie. W miejscu, w którym zdecydowałem się wycofać miał szerokość ok. 1 metra i wysokość ok.60 cm.

  3. Można spróbować zrezygnować z użycia płetw (może to jest mniej istotne?)
  4. Z całą pewnością (prawdopodobnie popełniłem błąd!) należy przebierać się w salce przy syfonie. Dojście do syfonu wymaga pokonania meandra z wodą i błotem. Przechodzenie go w kombinezonie (jaskiniowym) niechybnie doprowadza do zmoczenia wnętrza i nabrania wody do kaloszy (obrzydliwość!). Chcąc tego uniknąć wpadłem na pomysł, że przebiorę się w skafander przed meandrem (są tam znacznie lepsze warunki do tego). Okazało się, że po przejściu meandra wyglądałem jak błotny potwór (może to przesada), ale tego jestem pewien, że wniosłem na skafandrze do syfonu dodatkowe partie błota.

Na kilka z tych rozwiązań (ubierania się przy syfonie, butle zamocowane po bokach) mogłem wpaść przed nurkowaniem. Pozostałe wymagały, niestety, przeprowadzenia tej akcji.

Trudno w tej chwili wyrokować, czy jest szansa na sukces przy następnym nurkowaniu. Można jednak domniemywać, że poprawienie widoczności pod wodą (uniknięcie maksymalnie długo zamulenia) i operatywności (mniejsze, zamocowane po bokach butle), pozwoli w sposób ostateczny określić możliwości eksploracji nurkowej w Syfonie Zenka.

Retransport sprzętu zabrał nam najwięcej czasu. Cała akcja od momentu wyjścia z bazy do powrotu ostatnich uczestników trwała 33 godziny.



Powrót