MRU
Nurkowania w Międzyrzeckim Rejonie Umocnionym



W pierwszych dniach maja 1994 roku, podczas przeprowadzania rekonesansu na terenie Międzyrzeckiego Rejonu Umocnionego, przeprowadziliśmy kilka akcji nurkowych.Ograniczenia czasowe spowodowały, że ciekawsze nurkowania m. in. w zalanych korytarzach za dworcem "Nordpol" odłożyliśmy na inny termin. Rekonesans stanowił element przygotowywanej przez Agencję Eksploracyjną "Loch" i Fundację Na Rzecz Odzyskania Zaginionych Dzieł Sztuki "Latebra" wyprawy, mającej na celu próbę wyjaśnienia kilku tajemnic i niedomówień związanych z tymi podziemiami. W sumie wykonaliśmy trzy nurkowania: pierwsze w studni, w koszarach jednego z pancerwerków w okolicach Kaławy, dwa następne w samych pancerwerkach, w których zalane były dolne kondygnacje.

MRU


Międzyrzecz wraz z okolicznymi miejscowościami leży w centrum tzw. Bramy Lubuskiej, czyli terenów, którymi wiodła najkrótsza droga z Berlina do Warszawy i na odwrót. Po I wojnie Światowej, Niemcy chcąc zabezpieczyć swoje wschodnie granice, postanowili zamknąć "Bramę Lubuską". W ten sposób zrodziła się koncepcja Międzyrzeckiego Rejonu Umocnionego - gigantycznej fortyfikacji, z wyrafinowanymi środkami ogniowymi ukrytymi pod żelbetonem i pancerzem.
Prace nad budową MRU rozpoczęto w 1936 roku i prowadzono, z dużymi przerwami do 1945. Zdołano zrealizować niewielki fragment projektu umocnień mających technicznie przewyższać najnowsze rozwiązania techniczne tamtych czasów - "projekt wału obronnego, którego szkieletem byłby stal i żelbet, ciałem ogień, a duszą człowiek".
Międzyrzecki Rejon Umocniony zajmuje powierzchnię ok. 8 000 km kw., a korytarze (zrealizowano ok. 30 km), tunele i pomieszczenia magazynowe ciągną się na głębokości sięgających do 45 m pod powierzchnią ziemi. Pas tych umocnień rozciąga się od miejscowości Kursko poprzez Kęszycę, Nietoperek, Wysoką do Boryszyna i jeziora Palicko Wielkie.
Zasadniczym elementem fortyfikacyjnym umocnień są żelbetonowe schrony bojowe ze stalowymi kopułami, tzw. pancerwerki (83 sztuki), posiadające najczęściej dwie kondygnacje (bywają też trzy i czterokondygnacyjne). Kopuły pancerwerków o ciężarze około 40 ton, wytrzymałe były na wielokrotne uderzenia pocisków o kalibrze 220 mm. Grubość pancerza wynosi od 250 do 350 mm, a grubość ścian tuneli 1, 5 m. Cały ten system uzupełniony jest jeszcze o różnego rodzaju fortyfikacje polowe (zęby smoka, tzw. Tobruki, zasieki z drutu kolczastego) i zapory wodne (zalewiska, kanały). Warto tu wspomnieć o specjalnych mostach służących do przekraczania zapór hydrotech- nicznych, opracowanych specjalnie dla fortyfikacji: mostach przesuwanych i obrotowych.
Pod pancerwerkami, około 30-45 m pod ziemią znajdowały się pomieszczenia magazynowe (o długościach 30-50 m) i koszary dla załóg obiektów bojowych. Do koszar, magazynów i tuneli łączących poszczególne pancerwerki, (większość pancerwerków była połączona w jeden podziemny system komunikacyjny) można się było dostać klatką schodową (lub windą umieszczoną w szybie pod pancerwerkiem (szyb najczęściej ma średnicę od 3 do 5 m). System komunikacji pomiędzy poszczególnymi obiektami tworzyły tunele szlakowe, dworce kolejki wąskotorowej, oraz pomieszczenia obsługi taboru, na które składały się akumulatorownie i warsztaty.

Główny tunel o wymiarach 3.2 x 3.8 m umożliwiał ruch kołowy trakcji kolejki wąskotorowej, która rozwoziła do magazynów i koszar pod poszczególnymi obiektami zaopatrzenie (broń, żywność). Cały system podziemnych korytarzy posiadał skutecznie działające odwodnienie grawitacyjne, był oświetlony i wentylowany.
Fortyfikacje MRU nie spełniły w 1945 r. pokładanych w nich nadziei na zmuszenie przeciwnika do przewlekłych i wyczerpujących walk, które złamią na granicy Niemiec rosyjską ofensywę. Brak fachowych formacji fortecznych i inne przyczyny spowodowały, że MRU zostało przełamane po kilku dniach walki.
W wyniku ustaleń Konferencji Poczdamskiej, która zobowiązywała mocarstwa sojusznicze do zniszczenia pozostałości militarnych Niemiec, w końcu lat czterdziestych większość naziemnych fortyfikacji została wysadzona. Uszkodzony został naturalny system odwadniający, w wyniku czego część podziemi zostało zalanych przez wodę. Obecnie bardzo mała część ( 2 km z 30 !) jest dostępna dla turystów, a w północnej części podziemi (ok. 2.5 ha) utworzono w 1980 r. jedyny w Europie rezerwat nietoperzy "Nietoperek" (co roku zimuje tu ok. 30000 osobników z 12 gatunków).

Nurkowania

W akcjach nurkowych bezpośredni udział wzięli: instr. Arkadiusz Pytyński (kierownik akcji nurkowych), Wojciech Piotrowicz i ja. Wszyscy związani z klubem "Rekin" z Gdańska.
W nurkowaniu w studni, które wymagało choć minimalnej znajomości technik wysokościowych, oprócz mnie wziął udział Wojtek Piotrowicz. Utrudnieniem był oczywiście transport sprzętu wąską klatką schodową mieszczącą się w szybie o głębokości ok. 40 metrów.
W studni postanowiliśmy nurkować po kolei. Po naradzie zrezygnowaliśmy z korzystania ze sprzętu zjazdowego. Dla wyjaśnienia: studnia ma ok. 20 metrów głębokości, a woda wypełnia ją do połowy. Na ścianie znajduje się drabinka z wmurowanych w ceglane ściany klamr.
Postanowiliśmy schodzić i wychodzić po drabince używając liny do asekuracji na wypadek upadku lub np. obluzowania szczebli. Zabezpieczenie to okazało się o tyle celowe, że chociaż nie zaistniała żadna z wymienionychsytuacji, gdy jako pierwszy zanurzyłem się w czystej (na początku) wodzie, znalazłem na głębokości ok.1 metra od lustra wody stalowy ceownik, który był wbity w dno.
Można sobie wyobrazić upadek z wys. ok. 10 metrów do wody z taką niespodzianką!
Dno poza wspomnianym ceownikiem i innymi kawałkami żelastwa o bliżej nieokreślonym przeznaczeniu, zawierało odpadki organiczne, które po poruszeniu dały o sobie znać nie tylko mącac wodę, ale wydzielając duże ilości siarkowodoru. Nurkowanie Wojtka, jak można sobie wyobrazić, wymagało w tej sytuacji dużego samozaparcia. Przyznali to inni koledzy nurkowie pomagający nam w przeprowadzeniu akcji. Z ulgą opuszczaliśmy to miejsce.

Nurkowanie w pancerwerku 775 nie należało do udanych przedsięwzięć. Wziąłem w nim udział tylko ja asekurowany bezpośrednio przez Arka. Powodem chęci penetracji tego miejsca były informacje o znalezionym tam wcześniej uzbrojeniu.
Do zalanej części bunkra dostaliśmy się przez pozostałości po wysadzonej kopule sześciostrzelnicowej. Transport przypominał wejście do jaskini z tą różnicą, że ściany "studni" najeżone były prętami zbrojeniowymi. Po zanurzeniu z przykrością stwierdziłem, że dno wypełnione jest gruzem do takiej wysokości, że wody jest trochę więcej niż po kolana. W dodatku zupełnie nieprzejrzystej.
Przespacerowałem się zatem dookoła na czworakach z twarzą w wodzie (zupełnie bez sensu).
Jedyną korzyścią z tego "nurkowania" było pokonanie trudności i zdobyte jakieś tam doświadczenie.

Ostatnie nurkowanie wynagrodziło nam wszystko. Penetrowany obiekt, którym był wolno stojący pancerwerk nr 778, od czasu wojny (!) miał zalaną dolną kondygnację. Piszę "miał", bo kilka miesięcy po naszym nurkowaniu ktoś wypompował z niej wodę.
Napływ wody do dolnej kondygnacji wynikał z wysokiego poziomu wód gruntowych w tym miejscu. Dodatkowo obok bunkra przepływa strumyk. Po wojnie nie działały już pompy odwadniające.
W nurkowaniu wzięliśmy udział ja i Arek. Do wody wchodziliśmy przez właz w podłodze jednego z pomieszczeń.
Jak się okazało później była możliwość wejscia przez klatkę schodową, ale tej nawet nie zauważyliśmy w zagruzowanych częściowo pomieszczeniach.
Woda przez całe lata uniemożliwiała rozszabrowanie bunkra. Mimo tego, że nurkowano już w nim przed nami wrażenia mieliśmy niesamowite. Elementy wyposażenia: grzejniki, umywalki, meble, stół i porozrzucane wokół drewniane wielkie zydle, łóżko z siennikiem, hydrofornia. Na ścianach napisy wskazujące przeznaczenie pomieszczeń lub urządzeń. Zupełnie jak na dobrze zachowanym wraku okrętu. Jedyną rzeczą, którą wzięlismy sobie na pamiątkę była hermetycznie zamykana pusta skrzynka.

Najciekawsze było to jak różne były nasze relacje z tego co widzieliśmy pod wodą. Próby narysowania z pamięci rozkładu pomieszczeń spełzły na niczym, gdyż, jak się okazało plany mój i Arka były do siebie zupełnie niepodobne.

Największe było nasze zdziwienie gdy pod koniec zeszłego roku podczas kolejnego pobytu na MRU, odwiedziliśmy wypompowany bunkier i mogliśmy porównać nasze relacje z rzeczywistością. To szokujące, do jakiego stopnia można stracić orientację pod wodą!


Zbudowany ok. 1935 r. obiekt nr 515 Linii Obra-Niesłysz, a następnie Międzyrzeckiego Rejonu Umocnionego od 1939 Pz.W.778. Bronił przejazdu przez kanał jeziora Paklicko Małe przed wsią Boryszyn (droga Wysoka-Boryszyn). Odporność B/B1 (1-I,5 m żelbetonu - ściany
i stropy), 2 kondygnacyjny. Kondygnacja górna, bojowa mieściła uzbrojenie: 1 km w kopule3-strzelnicowej typu 3P7,1 km za płytą stalową typu 7P7, 1 armata p.panc. w garażu i wartownię. Dolna, socjalno- techniczna - pomieszczenia: zbiornika wody ze studnią i pompą, kuchnia, magazyny oraz wypoczynkowe i pogotowia, a także stanowisko dowodzenia z centralą łączności



powiększenie

zdjęcia zrobione w 1995 roku w Pz.W.778

Uwagi końcowe

Teren MRU jest niezmierne atrakcyjny turystycznie, szczególnie dla ludzi zainteresowanych historią II Wojny Światowej, techniką militarną itp. Utrudnieniem do zwiedzania mogą być kontakty z przedstawicielami miejscowych władz. Szczególnie dają się we znaki: Straż Ochrony Przyrody i przewodnicy po MRU. Panowie ci zrobią wszystko, by pobyt tu każdemu po swojemu obrzydzić.

Z informacji, które otrzymałem ostatnio poziom wody w pancerwerku 778 podnosi się i być może niedługo znów będzie można w nim nurkować.


Wojciech Kwidziński
rysunek i konsultacja: Marcin Dudek


Powrót